W pustyni i w puszczy - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Staś miał bardzo silny organizm, dlatego dobrze znosił trudy podroży. Inaczej było z Nel. Dziewczynka wyraźnie schudła, zamiast się opalić zbladła. Chłopiec chcąc zapobiec febrze dawał jej codziennie po pół tabletki chininy. Dinah, która od dłuższego czasu źle się czuła, zemdlała i spadła z wielbłąda. Zdołała na chwilę odzyskać przytomność i pożegnała się z Nel, po czym zmarła z wycieńczenia. Nel bardzo przeżyła tę stratę.

Szóstego dnia podróży karawana dotarła do Faszody, lecz zastała jedynie zgliszcza miasta otoczonego przez szałasy armii Mahdiego. Na miejscu podróżnicy dowiedzieli się, że Smain wyjechał na połów niewolników. Szejk postanowił wysłać dzieci za mężem Fatmy. Mieli go odnaleźć po śladach ognia. Smain podpalał dżunglę, by wypłoszyć z niej zwierzęta, a następnie na nie polować. Uwędzenia mięsa zajmowało około tygodnia czasu, więc szansę na odnalezienie go były spore. Seki-Tamala, mieszkający w Faszodnie przyjaciel szejka Hatima, podarował Nel młodą niewolnicę o słodkim wyrazie twarzy, Murzynkę o imieniu Mea.

Dzieci szykowały się do kolejnej podróży, tym razem przez puszczę. Gebhr, Chamis i dwaj Beduini cieszyli się na myśl, że u boku Smaina upolują sobie kilku niewolników. Wielbłądy były już tak wyczerpane, że nie było mowy o ponownym wykorzystaniu ich w podróży. Dlatego też osiodłano konie. Po trzydniowym wypoczynku w Fasadzie nadszedł dzień wymarszu.

Gebhr szybko wpadł na trop Smaina. Ponieważ jego oddziały wypłoszyły zwierzynę podróżnikom zagrażał głód. Gdyby zabłądzili groziły im nie tylko drapieżniki, ale jeszcze groźniejsze od nich plemiona Murzynów. Gebhr nie mścił się już na dzieciach, koncentrując swoją złość na Kalim. Dzieci często usiłowały wstawiać się w jego obronie, za co czarnoskóry niewolnik bardzo je pokochał.

Gdy pewnego dnia przechodzili przez wąwóz znaleźli się w pułapce bez odwrotu. Na ich drodze stanął lew. Staś usłyszał o zamiarach Gebhra, który zamierzał rzucić Kalego i dzieci zwierzęciu na pożarcie, aby ratować siebie i swoich ludzi. Przekonał Gebhra, że jeśli ten odda mu sztucer, to sam stanie oko w oko z wielkim lwem. Staś podszedł najbliżej jak się dało do drapieżnika i oddał strzał. Zwierze padło martwe na skały. Gdy porywacze wznosili okrzyki radości Staś stał ze sztucerem w dłoniach i zdał sobie sprawę, że lepszej okazji do uwolnienia się mogą już nie mieć. Zastrzelił Gebhra i Chamisa. Beduini rzucili się na chłopca, lecz ten był szybszy i dwoma celnymi strzałami powalił ich na ziemię. Nastała grobowa cisza. Staś stał nieruchomo z błędnym wzrokiem. Nel była przerażona.

Około kilometra od miejsca strzelaniny dzieci, Kali i Mea rozbili obóz, w którym czekali na noc. Staś martwił się o Nel, która prawie nic nie jadła. W jej oczach widział przerażenie i był przekonany, że po tym, co zobaczyła zawsze będzie się go bała. Przytulił się do niej i tłumaczył, że nie miał innego wyjścia, musiał zastrzelić tych złych ludzi, w innym przypadku prędzej czy później oni zabiliby ich.

Nazajutrz po wymarszu Staś postanowił kierować się do granicy abisyńskiej. W Abisynii żyli czarni i dzicy ludzie, ale za to chrześcijanie i nieprzyjaciele derwiszów. Miał nadzieję, że tam nikt nie będzie chciał ich zabić, a może nawet znajdzie się ktoś, kto im pomoże. Chłopiec znał język Zenzibarytów, więc mógł porozumiewać się nim z Kalim. Dowiedział się, że niewolnik był synem króla wielkiego narodu Wa-Hima, wojującego ze złym plemieniem Samburu.

Pewnego dnia, gdy Kali przepowiedział wielką ulewę, Staś nakazał rozbicie obozu pod wielkim drzewem. Zapadła noc i zaczął padać deszcz, a podróżników dobiegły ryki lwów. Przerażeni wdrapali się na drzewo, podczas gdy drapieżniki zaatakowały ich konie. Rano okazało się, że dwóm wierzchowcom udało się uciec, przez co mogli jechać dalej. Doszli do rzeki i zaczęli podążać wzdłuż niej, aż natknęli się na przeszkodę odłupany wielki kawał skały, który blokował kanion. Staś z Kalim wdrapali się na kamień, by się rozejrzeć. W dole zauważyli słonia leżącego na brzuchu. Zwierze było wygłodzone i wychudzone do tego stopnia, że nie miało siły wstać. Słoń musiał siedzieć w tym potrzasku około dwóch tygodni. Zapewne uciekając z płonącego buszu zawadził o skałę, która spadając odcięła mu drogę powrotną. Był uwięziony, ponieważ od drugiej strony parowu była wielka przepaść, w dole której płynęła rzeka. Dzieci nakarmiły go melonami i trawą, a słoń natychmiast zabrał się za zielone pyszności. Staś po przyjrzeniu się okolicy zarządził, że właśnie w tym miejscu rozbiją obóz.

Noc była spokojna. Z polecenia Stasia Kali z Meą od rana gromadzili pokarm dla słonia. Zwierze wciąż było głodne, co oznajmiało donośnym trąbieniem. Nel była nim zachwycona. Gdy dziewczynka podawała mu jedzenie, ten wyciągał w jej kierunku swoją trąbę. Nel karmiąc słonia wciąż do niego mówiła, a on sprawiał wrażenie, jakby wszystko rozumiał. Kali był tym zaniepokojony: Pan wielki zabić słonia, a Kali go jeść zamiast zbierać trawę i gałęzie – powiedział do Stasia.

Chłopiec dokładnie obejrzał oberwaną skałę, która uwięziła zwierzę w wąwozie. Dostrzegł, że nieopodal rzeki zbierają się zebry i antylopy. Udało mu się ustrzelić jedną zebrę. Kali zajął się nią, oprawiając jej mięso. Staś tymczasem przyglądał się wielkiemu baobabowi, w którym w końcu postanowił urządzić „dom”. Uważał, że będą w nim bezpieczni, uchroni je ono przed wiatrem i deszczem, a poza tym zapewni schronienie przed drapieżnikami. Głód również nie będzie im groził, ponieważ nieopodal był wodopój, gdzie gromadziły się stada zwierząt. Postanowił, że zostaną w tym miejscu około miesiąca, gdyż tyle właśnie trwa w dżungli wiosenna pora dżdżysta.

Po wypędzeniu owadów i węży, mieszkających dotąd w baobabie, Staś z Kalim zajęli się urządzaniem izb wewnątrz wielkiego drzewa. Po oczyszczeniu wnętrza pnia okazało się, że miejsca jest tak dużo, że pomieściłoby się w nim kilka dorosłych osób. Staś przedzielił wnętrze na dwie części za pomocą płótna namiotu. Jedna miała być dla chłopców i psa, a druga dla Nel i Mei. Dolny otwór w pniu służył za drzwi, a górny za okno. Dzięki temu w baobabie nie było duszno i ciemno. Nad otworami chłopcy zbudowali z kory okapy. Ziemię we wnętrzu drzewa zasypali piaskiem z rzeki wyprażonym wcześniej przez słońce. Na takim podłożu położyli suchy mech. Kali pracował bardzo ciężko, ponieważ poza urządzaniem baobabu wciąż zajmował się wędzeniem mięsa, a także zbieraniem żywności dla słonia. Cieszył się, że nie musi już rozstawiać co wieczór namiotu dla dziewczynki. Mówił Stasiowi, że jest mężczyzną, więc lubi próżnować. Według niego, wychowanego w plemieniu i nie znającego innego życia, pracować powinny tylko kobiety i to one muszą usługiwać.

Nową siedzibę bohaterowie urządzili w ciągu trzech dni. Staś nazwał ją Krakowem. Pora dżdżysta rozpoczęła się na dobre. Kilkanaście razy w ciągu dnia padał ulewny deszcz, po czym dżunglę zalewało jasne słońce. Trawy rosły tak szybko, że wydawało się, że są zaczarowane. Drzewa pokrywały się obfitymi liśćmi. Powietrze było tak przezroczyste, że wzrok sięgał w odległą przestrzeń.

Pewnego dnia Staś poszedł na polowanie, Kali łowił ryby nad rzeką, a Mea zajęła się gotowaniem obiadu. Murzynka nie zauważyła, jak Nel oddaliła się z obozu. Gdy młody Tarkowski wrócił z polowania, nie mógł znaleźć dziewczynki. W końcu usłyszał jej głos dobiegający z głębi wąwozu. Gdy pobiegł do krawędzi i spojrzał w dół, zobaczył Nel siedzącą przy słoniu. Jego serce zamarło ze strachu, że zwierze zrobi jej krzywdę. Natychmiast zsunął się po obdartej z kory lianie w dół. Jego pośpiech był zbyteczny. Słoń z radością bawił się z jasnowłosą Angielką.

Gdy dzieci, zmuszone deszczem, musiały wrócić do Krakowa, słoń z tęsknoty za Nel cały czas trąbił donośnie, aż dziewczynka musiała się mu pokazać. Gdy ją ujrzał, zaczął przebierać nogami, kiwać się, machać uszami i radośnie gulgotać. Mała Rawlison tłumaczyła, że musi być grzeczny i spokojny. Dzieci nazwały słonia King.

Od tego dnia Nel cały czas spędzała u Kinga. Siedziała w baobabie jedynie podczas deszczu. Bawiła się ze zwierzęciem, do którego przyprowadziła nawet Sabę. Kali także przestał się obwiać słonia i odwiedzał go regularnie do dnia, gdy został pokąsany przez dzikie pszczoły, gdy podbierał im miód w dole rzeki. Cierpiał do tego stopnia, że stracił przytomność. Mea wyciągnęła z jego opuchniętego ciała żądła, obłożyła go ziemią, którą Staś podlewał wodą. Silny organizm młodego Murzyna walczył dzielnie z chorobą. Po dziesięciu dniach chłopiec odzyskał zdrowie.

Podczas choroby Kalego dwa konie zaczęły chudnąć. Okazało się, że zostały ugryzione przez muchę tse-tse. Staś przypomniał sobie wiadomości ze szkoły o musze afrykańskiej. Tarkowski stwierdził, że jego konie i osioł były mocno pokąsane. Kali codziennie nacierał je wonną rośliną z dżungli o zapachu cebuli, jednak nic to nie pomogło. Zwierzęta dalej chudły. Zatrwożony Staś nie wyobrażał sobie dalszego losu bez koni. Jak mieli ruszyć w dalszą drogę?

Kłopoty spadały na głowę chłopca niczym miecz. Nel straciła apetyt, skarżyła się na dziwne samopoczucie. Raz było jej gorąco, a raz zimno. Jej ząbki dygotały, a ciałem wstrząsały dreszcze. Tarkowski nie miał już ani jednego proszku chininy. Domyślił się, że Nel choruje na febrę. W końcu nadszedł pierwszy atak choroby. Nel zaczęła się rzucać jak złowiona ryba, miała przywidzenia i halucynacje. Tarkowski cały czas modlił się o jej zdrowie. W końcu poszedł nad rzekę, gdzie upolował dwie kaczki, które Mea przeznaczyła na rosół dla chorej. Gdy dziewczynka piła wywar, chłopiec zobaczył, jak bardzo wyniszczyła ją jedna noc gorączki. Jej cera była żółta i przezroczysta, usta poczerniałe, oczy podkrążone. Angielka nie miała siły. Zrozpaczony Tarkowski obawiał się drugiego ataku febry, który przyszedł dopiero po tygodniu. Nie był już tak silny, jak pierwszy, ale dziewczynkę wyczerpał doszczętnie.

Pewnego dnia z nowiną przybiegł Kali. Zaprowadził Stasia w miejsce, z którego widać było daleko wśród dżungli, między wierzchołkami dwóch wzgórz unoszący się dym. Polak, mimo strachu przez Smainem i jego derwiszami udał się w drogę z nadzieją zdobycia proszków chininy – jedynego ratunku dla Nel. Przed wyruszeniem pobłogosławił wiernego przyjaciela Kalego, dał mu wskazówki do dalszego działania w razie, gdyby nie wrócił, wziął sztucer i naboje i wyruszył do dżungli.

Księżyc świecił już wysoko, gdy chłopiec przedzierał się przez wysokie trawy, wśród których nawet człowiek na koniu byłby niewidoczny. Dzięki temu łatwo było zgubić drogę i chodzić w kółko. W końcu chłopiec po dwóch godzinach wędrówki wszedł na kamienisty grunt, gdzie trawy były niższe i było trochę widniej. Nagle dostrzegł odblask płomienia na skalanej ścianie. Jego serce biło jak oszalałe. Bał się ujrzeć postaci na dnie wąwozu. Może był tam Smain, a może dzicy Murzyni? Cały czas jednak skradał się w kierunku ogniska. Zdziwił go fakt, że nikt nie stał na straży. Usłyszawszy parskanie pięciu koni, doczołgał się do krawędzi i spojrzał w dół. Stał nad wielkim namiotem, przed którym na płóciennym polowym łóżku leżał człowiek w europejskim ubraniu. Obok mały Murzynek dokładał do ogniska, które oświetlało skalną ścianę. Dostrzegł tam śpiących czarnoskórych.

Staś przedstawił się nieznajomemu i opowiedział swą historię. Biały człowiek nazywał się Henryk Linde i był podróżnikiem. Przemierzał Afrykę, by poznać niezbadany ląd. Murzyni pod ścianą byli jego pomocnikami, którzy zapadli w śmiertelną odmianę śpiączki. Ocalał jedynie trzynastoletni Nasibu, który stanowił teraz jego jedyną pomoc. Teraz Linde leżał rozgorączkowany w łóżku po napadzie dzika ndiri. Wiedział, że umiera. Kazał zabrać Tarkowskiemu konia i zapasy żywności. Dał mu również dwa słoiki proszków chininy. Szczęśliwy Staś natychmiast wyruszył w drogę powrotną. Pierwszy raz w Afryce miał poczucie, że oto wraca do domu, do swego Krakowa.

Następnego dnia Staś upolował dwie pantery i zawiózł je panu Linde, by chory pożywił się świeżym mięsem. Henryk był bardzo słaby, lecz dał Tarkowskiemu wskazówki do dalszej podróży i zalecenia w opiece nad Nel. Na koniec poprosił Stasia, by pogrzebał go pod kamieniami, gdy już umrze. Nie chciał, by jego ciało było pożywieniem dla hien. Miał się także zaopiekować Nasibu, ponieważ było to dobre dziecko oraz pokropić wodą każdego śpiącego pod ścianą Murzyna i powiedzieć ja ciebie chrzczę, w imię Ojca, Syna i Ducha. Linde miał wyrzuty sumienia i ogromny żal do siebie, że wcześniej sam ich nie ochrzcił. Chciał w ostatnią podróż życia odejść z resztą swej karawany. Chłopiec rozpłakał się na te słowa.

Nazajutrz Staś spełnił prośbę Lindego, który był już bardzo słaby, nic nie jadł i nie mówił. Ochrzcił po kolei każdego śpiącego Murzyna. Po śmierci podróżnika Staś z Kalim złożyli jego ciało w jaskini, zakrywając otwór cierniami i kamieniami. Tarkowski zabrał Nasibu do Krakowa.

Bohaterowie wyruszyli w dalszą podroż, tak jak radził nieboszczyk. Przedtem jeszcze uwolnili Kinga, który bardzo się przywiązał do wszystkich. Droga nie była aż tak męcząca, ponieważ było chłodno. Przed zachodem słońca wszyscy ujrzeli w oddali osobną górę, o której mówił Linde. Łatwo znaleźli jedyny skalny grzbiet prowadzący na szczyt. Zaczęli się wspinać. Po godzinie byli na miejscu w opuszczonej wiosce. Nel zamieszkała wraz z Meą w największej, ulepionej z gliny izbie króla wioski, stojącej na środku i posiadającej swoistą werandę. Staś oznajmił, że owa góra będzie górą Lindego, a wioska będzie nosiła nazwę – Nel.

Następnego ranka Staś zwiedził całą Górę Lindego. Z dotychczasowych odwiedzonych miejsc ona była dla bohaterów najbezpieczniejszą. Mieli dużo jedzenia, picia, a zdrowy klimat dobrze wpłynął na Nel. Dziewczynka odzyskała siły, jej oczy były znowu radosne.
W trakcie ostatnich tygodni Staś bardzo zmężniał i wyrósł. Ruch i praca fizyczna wyrobiły w nim siłę i mężność. Stał się dobrym myśliwym dzięki codziennym polowaniom. Nie bał się już dzikich zwierząt.

Pewnego dnia Tarkowski postanowił, że zaczną robić latawce. Dzieci z wysuszonego rybiego mięsa robiły swoisty papier, na którym pisali wiadomości z prośbą o pomoc. Poza tym Staś i Nel nauczyli pogan Kalego i Meę oraz mahometanina Nasibu katechizmu. Opowiadali im o stworzeniu świata, o Bogu. Gdy Tarkowski uznał, że już ich nawrócił i oświecił, urządził uroczystą ceremonię i ochrzcił całą trójkę.

Bohaterowie wyruszyli w dalszą drogę. Na przedzie jechał Staś, za nim King obładowany pakunkami i bagażami z palankinem na grzbiecie, w którym siedziała Nel z Meą. Kali prowadził objuczone konie, powiązane między sobą powrozami, co miało uniemożliwić rozbiegnięcie. Za nimi jechał Nasibu na ośle i biegł Saba. Podczas podróży Kali opowiedział historię swego narodu Wa-hima, który żył nad Wielką Wodą, nazywaną Bassa-narok.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie W pustyni i w puszczy
2  Przyroda na kartach powieści W pustyni i w puszczy
3  Główne wątki literackie „W pustyni i w puszczy”



Komentarze: W pustyni i w puszczy - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-12 19:24:02

moze jak bym przeczytala wiecej niz 10str. cos bym wiedziala a tak to to nic nie wiem. poprostu czytam na marne. Tak mi sie nie chce tego czytac ze szok. :-)


2013-10-16 19:09:35

Moja nauczycielka dała mi to na lekture do poniedziałku mieliśmy przeczytac całą książkę przez 2 tygodnie.! I dostałam dwie jedynki za to z enie przeczytałam i za prace na lekcji . Poprawiłam to na 5- Danke ! : * bezbłędnee.!


2013-10-15 10:49:14

Dzięki wielkie przydało mi się te streszczenie jak nie wiem co. W ogóle jest całkiem ciekawe ale dobrze, że szczegółowe bo tak to nie napisałbym tego na 4. Jeszcze raz dzięki za te streszczenie, bo pomogło mi naprawdę jestem zadowolony z tego;)


2013-10-14 18:15:57

To streszczenie jest tylko pomocą. Nie ma sensu czytać samego streszczenia, kiedy nie przeczytaliśmy książki. Ja przeczytałam ją w 3 dni (nie jeden raz), i wiem z niej wszystko. Ta książka jest po prostu WSPANIAŁA. Najpierw trzeba przeczytać książkę, a potem czytać streszczenie (szczegółowe bądź ogólne). Polecam tę książkę, bo to wspaniała książka!


2013-10-03 17:08:43

ale super streszczenie !! Jutro mamy sprawdzian więc wziełam się w garść i zaczełam czytać już mam 9 i kończę już nią :D hehe Dzięki za streszczenie ! jeszcze raz dzięki




Streszczenia książek
Tagi: